Konieczne zmiany w Systemie Handlu Emisjami

Komisja ITRE

Jestem za wprowadzeniem Systemu Handlu Emisjami (ETS) i za wiodącą rolą Unii Europejskiej w tym zakresie. Jest to niezbędne dla światowych negocjacji na COP 14 w Poznaniu i COP 15 w Kopenhadze dotyczących ograniczenia emisji CO2.

Ten system jednak nie może zagrozić europejskiemu przemysłowi, a obawiam się że obecna propozycja Komisji Europejskiej takie zagrożenie sprowadzi.
Komisja rozróżniła dwa różne przypadki:
- sektory wrażliwe energetycznie
- i sektor energii

W pierwszym przypadku jest dyskutowany system handlu emisjami w oparciu o system odniesienia do najlepszych możliwie technologii. Taki system popieram. Zmniejszy on zagrożenia przenoszenia produkcji poza Unię, a same ceny produktów, pomimo zakupu pewnych ilości emisji zmienią się nieznacznie.

Drugi przypadek - sektor energii nie jest szerzej w Parlamencie Europejskim dyskutowany. Chciałbym Państwu przedstawić moje uwagi na ten temat.

System Handlu Emisjami zastał kraje Unii w sytuacji bardzo różnych mieszanek energetycznych. Żadne regulacje nie nakazywały przed dwudziestu czy dziesięciu laty jak kształtować mieszankę, dopiero teraz wprowadzając dyrektywę System Handlu Emisjami nakładamy spore obciążenie na producentów energii z paliw kopalnych. Zgodnie z tą dyrektywą proponuje się to zrobić szybko i gwałtownie, bo przecież inwestuje się w tym sektorze z wyprzedzeniem 15-20 lat! To jest nie do przyjęcia. Dla krajów o małym udziale paliw kopalnianych wprowadzenie Systemu Handlu Emisjami nie jest problemem. Dla krajów o dużym udziale paliw kopalnianych ten problem jest ogromny.

Przejście na pełny system aukcyjny po 2012 roku spowoduje ponad dwukrotny wzrost cen energii w niektórych krajach, ponieważ do niemal każdej kWh trzeba dokupić emisje CO2, nie tak jak gdzie indziej, gdzie dokupować się będzie emisje np. do co trzeciej czy nawet co dziesiątej kWh. Taki system zakupu emisji jest analogiczny do podwyższania podatków lub podwyższania akcyzy. W różnych krajach wysokość tego "podatku" będzie różna. Komisja twierdzi, że lepiej aby te pieniądze były w budżecie, a nie u producentów energii. Ale przecież producenci tych pieniędzy nie maja, są to pieniądze wirtualne, w kieszeniach konsumentów, którzy płacą wyższe ceny energii. To, że pieniądze będą w budżecie krajowym niczego nie rozwiązuje, bo najpierw wzrosną ceny, a potem będzie można dopiero użyć pieniędzy z rosnącego budżetu na redystrybucję i inwestycje. Same zaś inwestycje przyniosą rezultaty za kilka lat, bo tak długo trwają inwestycje w energetyce.

Takiej operacji gospodarka, a przede wszystkim konsumenci nie wytrzymają. Żadne argumenty, które by obalały moje rozumowanie nie zostały przedstawione.

Rozwiązaniem byłoby stopniowe wprowadzanie systemu aukcyjnego ("phasing in") dla sektora energii. To nie zagrozi naszemu celowi: 20 proc. redukcji emisji do 2020 roku. Ogólna ilość emisji będzie przecież zmniejszana, a równocześnie nasze kraje będą wchodzić do pełnego systemu aukcyjnego w zależności od procentowego udziału paliw kopalnianych w mieszance energetycznej. Kraj, który ma na przykład 20 proc. udziału paliw kopalnych w zużyciu energii wchodzi w dwa lata, kraj który ma 50 proc. paliw kopalnych w mieszance energetycznej wchodzi w ciągu 5 lat do pełnego systemu aukcyjnego itd.

Żadne pozwolenia na emisje uzyskane za darmo nie mogą oczywiście być odsprzedane. Znikną wtedy zastrzeżenia co do nieuczciwego postępowania z darmowymi emisjami. Tylko taki system - stopniowego wchodzenia do systemu pełnego aukcjonowania, w zależności od udziału paliw kopalnych - jest sprawiedliwy i uwzględnia ten prosty fakt, że nowy System Handlu Emisjami zastał nasze kraje w różnej sytuacji i te które stosują dużo paliw kopalnych musza mieć więcej czasu na dostosowanie.

Data wystąpienia: 
16. lipiec 2008
Miejsce: 
Komisja ITRE